Wiele długich miesięcy. Tyle czekała na mojej półce, aż wreszcie po nią sięgnęłam. Historia absolutnie niezwykła. O sile przetrwania, woli życia, wojnie, czasach odbudowy, niebezpieczeństwie, głodzie, tęsknocie za rodzinnym domem, odwadze, a wreszcie o poszukiwaniu prawdziwej miłości. A może tylko jej iluzji? Zapraszam do przeczytania kilku słów na temat Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell.

1.    Nie wierzcie w to, co mówią inni

Wielokrotnie słyszałam, że Przeminęło z wiatrem to klasyk, który ukazuje wielką historię o miłości. Szczerze mówiąc taka reklama nie brzmi zachęcająco. Jeśli wszystkim się podoba, bo jest o miłości – to znaczy, że jest to po prostu jakiś tam romans, że bohaterowie kochają się bezgranicznie, wszyscy im w tej miłości przeszkadzają, a na koniec żyją długo i szczęśliwie. No to, po co to czytać? Mam jednak wrażenie, że podsumowanie Przeminęło z wiatrem jako wielkiej historii o miłości jest niewątpliwie niesprawiedliwe i umniejszające jego wartość.

2.    O czym jest mowa?

Może po krótce, o co właściwie chodzi w Przeminęło z wiatrem. Bohaterkę poznajemy, gdy ta ma 16 lat. Scarlet O’Hara jest rozpieszczoną córeczką właścicieli plantacji bawełny na amerykańskim Południu. Zakochuje się w Ashleyu Wilkes i gdy słyszy, że ten planuje ślub z inną – Melanią Hamilton postanawia się zemścić. Co robi? Przyjmuje oświadczyny innego mężczyzny, którego oczywiście nie kocha. Od razu widzimy, że stworzona przez Mitchell postać jest co najmniej zaskakująca. Scarlett poznaje też starszego od siebie Rhetta Butlera, który choć pokazując to w drwiący sposób, od razu zwraca na nią uwagę. Tymczasem wybucha wojna secesyjna (mówimy więc o latach sześćdziesiątych 19 wieku w USA). Wielu idzie na wojnę i wielu z niej nie wraca.

3.    Przede wszystkim: styl

Przeminęło z wiatrem to absolutny pisarski kunszt autorki, która jest po prostu świetna w tym co robi. Książkę (choć niezmiernie opasłą – liczy około 1000 stron!) czyta się z zapartym tchem, wciąż z zaciekawieniem czekając, co będzie dalej. Tu nie ma miejsca na nudę. Dzieło zostało wydane w 1936 roku, a niezmiennie potrafi zainteresować coraz to nowe pokolenia czytelników. Można niemal powiedzieć, że książkę „ogląda się jak najlepszy film akcji’ i to przez 1000 stron. Nie ma jednak wrażenia, że dzieje się za dużo. Dobrze napisana historia nie starzeje się nigdy.

4.    Ach ta Scarlett! 

Nie chcę zdradzać więcej szczegółów co do treści dzieła, warto po nie sięgnąć osobiście. Choć czytana w lecie 2019, historia ta wciąż wywołuje we mnie emocje. Scarlett na pewno nie jest sympatyczną osobą. Faktycznie, poznając ją na kolejnych stronicach, na usta ciśnie się wulgarne słowo na ‘s’, które idealnie pasuje do określenia jej poczynań. Jest jednak w tej kobiecie niesamowite pragnienie przetrwania. Doświadczyła druzgocących wydarzeń w swoim życiu. To na jej barkach spoczywały losy najbliższych, to ona w czasie trwogi zachowywała zimną krew i głównie dzięki niej przetrwali. A to może inspirować.

Przeminęło z wiatrem – Katie Scarlett O’Hara

5.    To jeszcze nie koniec – a może jednak? 

Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu książki to poczucie oszukania. ??? Tak, oszukania. Przez autorkę, która wymyśliła ‘złe’ zakończenie. To znaczy, nie takie, jakiego oczekiwałam przez te 1000 stron. Aż chce się wykrzyknąć: Coś podobnego! To nie może być koniec!. Może właśnie dla tego zakończenia dzieło jest warte spędzenia z nim każdej chwili. 

Myślę, że zwłaszcza teraz, kiedy musimy siedzieć w domu ze względu na wiadomą sytuację, warto sięgnąć po coś, co zabierze nasze myśli gdzieś daleko. Zachęcam was czytelnicy, abyście zajrzeli do tego oczywistego klasyka literatury amerykańskiej. Ostrzegam, długo nie będziecie mogli zapomnieć historii Scarlett O’Hary i Rhetta Butlera. Ale nie jest to historia o miłości, a raczej o poszukiwaniu jej, nadziei na nią i o tym, że czasem w życiu jest po prostu za późno. No chyba, że… jak powiedziała Scarlett – „Mimo wszystko jutro będzie nowy dzień.”

Autor: H.Turczyn