W jednej z rozmów z mediami, brytyjski książę Harry, przyznał że zanim poznał swoją przyszłą żonę, Meghan Markle, nie miał pojęcia, że jest ona aktorką. „Suits” (dosł. garnitury), bo tak nazywa się serial, w którym księżna Sussex (Meghan) zagrała rolę asystentki prawnej, Rachel Zane, opowiada o losach znakomitych nowojorskich prawników.

Na książęcej ceremonii zaślubin, oprócz członków rodzin i innych gości (wśród nich David i Victoria Beckham oraz Serena Williams) pojawili się także koledzy i koleżanki z planu Meghan, członkowie obsady „Suits” („W garniturach” – oficjalne tłumaczenie). Tak jak w serialu, ich stroje zachwycały elegancją, stylem i klasą. Podczas transmisji zobaczyć mogliśmy idealnie skrojone garnitury, szykowne suknie, oryginalne kapelusze i piękne dodatki – oczywiście wszystko zgodnie z królewską etykietą.

Jednym zaproszonych na ślub był także kolega z pracy Meghan, aktor, Gabriel Macht, grający w „Suits” rolę niezwykle pewnego siebie, (dla niektórych może aż za bardzo, choć mnie chyba nigdy nie przestanie inspirować), prawnika Harveya Spectera (który notabene do pracy przychodzi zawsze świetnie ubrany). Harvey oprócz swoich niezwykłych zdolności adwokackich, słynie również z motywacyjnych powiedzonek, niejednokrotnie powalających przeciwników na kolana, jeszcze zanim rozprawa sądowa zacznie się na dobre. Powiedzonka, jak się okazuje, zostały zaczerpnięte z różnych źródeł, jednak zebrane i przypisane do jednej serialowej postaci działają z niezwykłą mocą. Wybrałam kilka, które mogą nam się dziś przydać:

1. „The only time success comes before work is in the dictionary”1

2. „ 97% of people who gave up, are employed by the 3% who never gave up”2

3. „ When you are backed against the wall, break the goddamn thing down”3

4. „Never give up on something that you can’t go a day without thinking about”4

Jedynka, przydaje nam się, bo ucząc się języka trzeba ciągle pracować, choćby powtarzać treść, ale robić to systematycznie, poświęcać (bodaj 10 minut) dziennie. Dwójeczka, bo… któż z nas nie chciałby być wśród tych najlepszych i inspirować innych nie poddając się w pracy, tylko idąc do przodu? Trójka (mi osobiście chyba najbliższa), jest, zdaje się, najcięższa. Każdy z nas ma taki moment, gdzie już dalej mu się nie chce, nie daje rady, jest za trudno, ciągle powtarza materiał, i nic z tego, dlatego…. odpuszcza. Otóż, z doświadczenia wiem, że da się to pokonać idąc zasadą ‘im bardziej mi się nie chce, tym bardziej to zrobię”. Trudne momenty, to nie niekończąca się udręka, ale okres przejściowy. Trzeba być upartym. Determinacja nie idzie na marne. A jak wielka jest satysfakcja, jak się to przejdzie! I czwóreczka: Szanowni Państwo, jak często spotykamy się w naszym życiu z językiem angielskim? Śmiem twierdzić, że (choć w różnym natężeniu), codziennie. Poprzez: reklamy, portale społecznościowe, wiadomości, wydarzenia sportowe, tablice ogłoszeń, koncerty, hotele, samochody itd…

Można też przypuszczać, że skoro widzimy języki obce codziennie, to również zdarza nam się o nich pomyśleć. Dla niektórych, może to nie mieć znaczenia, bo uczyć się zwyczajnie nie chcą, bądź nie potrzebują (i tych zostawmy w spokoju). Innym wystarczy nikła znajomość angielskiego np. czytanie słowa ‘delete’ jako ‘dilejt’, słowa ‘key’ jako ‘kej’ albo mówienie ‘I have 20 years’ (i tymi jak najbardziej się zaraz zajmiemy). Jest też trzecia grupa, której członkowie z pasją i zapałem uczą się języka (nawet jak wychodzi raz lepiej, raz gorzej). Dobra wiadomość jest taka, że zawsze można się zacząć uczyć i być lepszym, wkładając chęć i wysiłek w to co robimy. Zła wiadomość natomiast… nie ma złej wiadomości 🙂 Czy zawsze musi być jakaś zła? 🙂

Szanowni Państwo, z naszą znajomością języka obcego jest trochę tak, jak z garniturami. Niewątpliwie, jest to kwestia naszej klasy. (Spokojnie, nikt nie musi być mistrzem, ważne jest się starać).

Dobrze dobrany garnitur świadczy o klasie noszącego. Styl i elegancja takiej osoby, sprawiają, że często nie możemy oderwać od niej wzroku, co więcej, łatwiej jest nam uwierzyć w jej wysokie kompetencje oraz powierzyć nasze sprawy. I tu nie chodzi o kasę, tylko o klasę. Tak samo dzieje się, jak spojrzymy na stroje członków brytyjskiej rodziny królewskiej. Suknie, biżuteria, buty, nakrycia głowy – ich doskonały dobór i precyzyjne przygotowanie sprawiają, że wielu z nas (w tym ja! :)) odnajduje wśród nich elegancki, ponadczasowy styl, godny naśladowania.

Tak to jest z naszym angielskim. Możemy mówić ‘made in China’ tak jak się czyta po polsku i nic z tym nie robić, ale wtedy nie wyglądamy jak lady czy lord, tylko jakbyśmy chodzili w dziurawej koszuli. A nie do tego raczej dążymy… Jest też druga droga. Pracujemy codziennie (no może z przerwą na niedzielę ;)), staramy się, wkładamy wysiłek i upór w naszą naukę, a po pewnym czasie zaczynamy prezentować się jak księżna Cambridge, Kate. Jak zazwyczaj w życiu, wybór jest nasz. Chcemy, żeby nasz angielski był żebraczy, czy królewski?

by Honorata Turczyn

1Jedynym miejscem gdzie do sukcesu dojdziemy bez pracy jest słownik

297% ludzi, którzy się poddali jest zatrudnianych przez 3% tych, którzy nigdy się nie poddali.

3Kiedy przyprą Cię do muru, rozwal ten cholerny mur.

4Nigdy nie rezygnuj z czegoś, o czym myślisz każdego dnia.