Język włoski jest jednym z tych, których ludzie z całego świata uczą się najchętniej. Kultura tego kraju przyciąga jak magnes i nic dziwnego, że każdy italofil, znalazłszy się na słynnym „bucie”, z entuzjazmem przystępuje do wprowadzania miesięcy, a nawet i lat nauki języka w czyn. Jakież bywa zdumienie, kiedy już po pierwszej próbie kontaktu z „lokalsami” orientujemy się, że niespecjalnie rozumiemy, co też oni do nas mówią. W ekstremalnych przypadkach mamy wrażenie, że ich język nie ma nic wspólnego z włoskim, który z takim pietyzmem przyswajaliśmy podczas tych wszystkich godzin spędzonych w klasie. Niestety wrażenie to bardzo często ma więcej wspólnego z prawdą niż moglibyśmy sądzić.

Italia współcześnie

Z dzisiejszej perspektywy nie jest nam łatwo zrozumieć, w jak nowej, w zasadzie, sytuacji znajdują się współcześni Włosi. Państwo to, jako jedność, istnieje dopiero od 1861 roku i choć trudno sobie to wyobrazić, nigdy wcześniej nie było postrzegane w taki sposób. Mimo, że mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego podświadomie czuli, że przynależą do jakiejś większej wspólnoty, przez całe wieki rozdzieleni byli granicami odrębnych państw, wpadających na zmianę w ręce największych europejskich dynastii. Historia tych terenów to bardzo zawiły i złożony temat. Tym, co istotne dla nas, jest fakt istnienia odrębnych języków na każdym z tych niezależnych terytoriów. Języków, które nie zniknęły po zjednoczeniu i które do dziś odbijają się na włoskiej kulturze.

Cofnijmy się w czasie, a więc podróż do przeszłości

Aby zrozumieć zróżnicowanie na mapie językowej Włoch, musimy cofnąć się w czasie do starożytności, kiedy to na Półwyspie Apenińskim posługiwano się łaciną. Język ten, podobnie jak każdy inny, miał wiele odmian. Wariant używany na dworze Cezara różnił się od tego, co można było usłyszeć w środowiskach plebejskich. Z upływem lat (albo nawet i wieków) łacina używana w różnych obszarach Imperium, zaczęła różnić się coraz mocniej aż w końcu można było zacząć mówić o posługiwaniu się różnymi językami. 

Florencja

W średniowieczu kulturalny prym na Półwyspie wiodła Florencja. To właśnie tam swoją działalność literacką prowadzili Dante, Petrarca i Boccaccio, nazwani przez badaczy literatury Tre Corone Toscane – Trzema Koronami Toskańskimi. Ich twórczość była tak przełomowa i odcisnęła tak wielkie piętno na całej tradycji i kulturze obszaru dzisiejszych Włoch, że to właśnie ich język, po zjednoczeniu kraju w XIX wieku, postanowiono przyjąć jako „narodowy”. Rzecz w tym, że w owym czasie, językiem „włoskim”, czyli toskańskim, posługiwać się mogli tylko… mieszkańcy Toskanii. W pozostałych obszarach kraju posługiwano się kilkudziesięcioma innymi językami, które wyewoluowały z łaciny mniej więcej w tym samym okresie, co mowa Dantego i zupełnie się od siebie różniły. 

Jeszcze do II Wojny Światowej, a nawet w okresie tuż po niej, Włosi porozumiewali się tak zróżnicowanymi językami, że podróż do innej części kraju była utożsamiana z wyjazdem za granicę. Dopiero radio i telewizja wprowadziły pod strzechy jeden wariant językowy, wspólny dla wszystkich obywateli kraju. Jak łatwo można się jednak domyślić, odbiornik telewizyjny czy radiowy nie był w stanie z dnia na dzień zmienić mowy, jaką posługiwała się między sobą cała rodzina, a nawet lokalna społeczność. Nie był w stanie zmienić tego nawet obowiązek szkolny, który w teorii miał być realizowany w języku oficjalnym. W taki sposób właściwie wszyscy Włosi stali się dwujęzyczni. Ich języki lokalne, nazwane przez językoznawców dialektami, są żywe do dzisiaj, choć odsetek osób, które posługują się nimi w domu rodzinnym czy wśród znajomych z roku na rok maleje. 

Północ czy południe?

Istnieją jednak pewne zauważalne tendencje, różnicujące użytkowników języka włoskiego z północy oraz z południa kraju. Oczywiście miały na to wpływ właśnie dialekty, które często przenikały do standardowego wariantu językowego i zostawiały po sobie niemałą pamiątkę w postaci nowych słów, a nawet innych zasad gramatycznych, niż w pozostałych regionach.

Największe piętno odcisnęły one jednak na wymowie. Wyrazy takie jak una casa (dom) czy una cosa (rzecz) przez Włocha z północy zostaną wymówione jako /una kaza/ i /una koza/. Wynika to z tendencji do udźwięczniania głoski /s/, kiedy znajduje się pomiędzy dwiema samogłoskami. W wymowie południowej zjawisko to nie zachodzi, dlatego mieszkaniec Sycylii czy Neapolu wymówi te wyrazy najprawdopodobniej jako /una kasa/ oraz /una kosa/. Południowcy mają także tendencję do podwajania spółgłosek w miejscach, w których powinno wymawiać się je pojedynczo: è bello (jest piękny) wypowiedziane zostanie jako /e bbello/. Z kolei na północy doświadczamy zjawiska odwrotnego – spółgłoski podwójne wypowiadane są jako pojedyncze, a zatem le doppie (podwójne) wymawiane są jako /le dopie/, czyli pojedynczo…

Następnym razem zastanowimy się nad tym, co właściwie wiadomo o włoskich dialektach, które z nich są najbardziej charakterystyczne i dlaczego, a także jakimi innymi językami poza włoskim mówią mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego. 

A presto!

Karolina Iwaszkiewicz