Czy komuś z Was zdarzyło się kiedyś powyłamywać sobie język na „stole z powyłamywanymi nogami”? Albo pogubić zęby na chrząszczu, co brzmi w trzcinie w słynnym Szczebrzeszynie? Język polski obfituje w łamańce językowe, którymi chętnie raczymy zagubionych cudzoziemców usiłujących odnaleźć się w zawiłościach polskiej artykulacji. Tymczasem może się zdarzyć, że to my, podczas usilnych starań podjętych w celu zakomunikowania ważnych dla nas treści w obcym języku, sami padniemy ofiarą takiej bezlitosnej próby. Co zrobić, żeby nie dać się zaskoczyć? Należy być przygotowanym. Oto lista najczęstszych włoskich łamańców językowych, za pomocą których potomkowie Rzymian mogą usiłować zbić Was z pantałyku!

Tre tigri sopra tre tigri, czyli ‘trzy tygrysy nad trzema tygrysami’, lecz nie o sens tutaj chodzi. Zdanie to z pozoru nie jest trudne, ale powtórzone wielokrotnie z dużą szybkością może wytrącić nasze narządy mowy z równowagi. Nieco więcej wysiłku, także ze względu na swoją długość, może kosztować nas próba opanowania kolejnego łamańca: sopra la panca la capra campa, sotto la panca la capra crepa. Historia o ‘kozie żyjącej ponad ławką, a następnie umierającej tuż pod nią’ może wydawać się absurdalna, ale z pewnością znana jest każdemu Włochowi. Nie da się nie zauważyć, jak bardzo rytmiczne jest to zdanie powtarzane wielokrotnie zaczyna brzmieć jak piosenka.

Po artykulacyjnej rozgrzewce możemy przejść do ćwiczeń rozciągających. Na początek: trentatré trentini entrarono a Trento, tutti e trentatré di tratto in tratto trotterellando. ‘Trzydziestu trzech trydentczyków (polski odpowiednik także łamie nam język, a przynajmniej go nadwyręża) wkroczyło do trydentu, wszyscy trzydzieści trzej, drepcząc od czasu do czasu’. To kolejny przykad na to, jak skomplikować sobie życie bez szczególnego powodu. Skoro jednak wyzwanie zostało podjęte, warto zwrócić uwagę na akcent, który w liczebniku trentatré pada na ostatnią sylabę (co w języku polskim się właściwie nie zdarza). Należy także pamiętać, że podwójne spółgłoski w języku włoskim wymawiamy poprzez ich przedłużenie, nie należy wymawiać ich oddzielnie, jeśli chcemy brzmieć naturalnie (np. wyraz tutti czytamy z długim “t” w środku, nigdy jako “tuT Ti”). Łamaniec ten daje nam świetną możliwość wyćwiczenia tego nawyku.

Skoro już przeszliśmy przez rozgrzewkę i rozciąganie, możemy wkroczyć do zasadniczej części naszego artykulacyjnego treningu. Una rara rana nera sulla rena errò una sera, una rara rana bianca sulla rena errò un po’ stanca – ‘pewna niezwykła czarna żaba włóczyła się po piasku wieczorem, a inna niezwykła biała żaba włóczyła się po piasku nieco zmęczona’. Wymowa nie jest szczególnie trudna, potrzeba jednak dużo skupienia, żeby nie pogubić się w gąszczu głosek “r” i “n”. Podobnie jak we wcześniejszym przypadku, trzeba uważać na zmianę akcentu w wyrazie errò, która może wytrącić z rytmu, jednak przy odrobinie praktyki możemy osiągnąć efekt, który zaskoczy niejednego adepta włoskiej “sztuki łamańcowej”.

Eksperci z dziedziny sportów zespołowych twierdzą, że umiejętności nabyte podczas treningu w stanie dużego zmęczenia, są lepiej przyswajane, dlatego najtrudniejszą potyczkę zostawiłam na sam koniec. Nie jestem przekonana, czy zdanie: sa chi sa se sa chi sa che se sa non sa se sa, sol chi sa che nulla sa ne sa più di chi ne sa zostało kiedykolwiek przez kogokolwiek wypowiedziane z pamięci i bez zająknięcia. Tłumacząc je na język polski, otrzymalibyśmy wypowiedź brzmiącą mniej więcej tak: ‘wie ten, kto wie, jeśli wie, kto wie, że jeśli wie, nie wie, czy wie, dopiero ten kto wie, że nic nie wie, wie o tym więcej niż ten, kto to wie’. Myślę, że to zdanie jest nie tylko łamańcem językowym, lecz przede wszystkim mózgowym. Możemy łatwo sobie wyobrazić rzymskich filozofów spacerujących po Forum Romanum, wyłapujących niczego nieświadomych przechodniów i testujących ich intelekt tym właśnie wypowiedzeniem.

Po takiej dawce emocji, na rozluźnienie zaproponuję jeszcze jedno zdanie, które jako jedyne może pojawić się w konwersacji z Włochem, dlatego warto oswoić się z nim, by w razie czego nie polec w boju. No, non ho un nonno, oznacza: ‘nie, nie mam dziadka’. Należy pamiętać o tym, że litera “h” w języku włoskim nie jest wymawiana, dlatego całość brzmi niezwykle jak na codzienną konwersację.

Wbrew pozorom łamańce językowe to świetny sposób na ćwiczenie wymowy, nawet jeśli nie zawsze jesteśmy w stanie do końca je właściwie je przeczytać, a tym bardziej powtórzyć. Pamiętajmy, że ich założeniem wcale nie jest utrudnianie życia obcokrajowcom, lecz to sami Włosi powinni “rozpuszczać swój język”, podczas prób ich wymówienia. Rozpuszczać, bo po włosku łamaniec językowy to właśnie lo scioglilingua (l. mn. gli scioglilingua – wyraz nieodmienny), czyli dosłownie “rozpuść język”. Jeśli więc udało Wam się dotrwać do końca naszego treningu z kompletem narządów mowy, to znaczy, że jesteście na jak najlepszej drodze w rozwoju swoich umiejętności językowych!

Karolina Iwaszkiewicz