Nie przypadkiem akcja szekspirowskiego dramatu Romeo e Giulietta rozgrywa się akurat w Weronie. No bo, czy istnieje bardziej romantyczny kraj niż Włochy i bardziej melodyjny język niż la lingua italiana?

Wiele osób, zapytanych o najpiękniej brzmiący język, wskazuje na włoski. Potwierdza to ankieta przeprowadzona przez portal SkyscannerI 10 accenti più belli del mondo[1], w której na pierwszym miejscu plasuje się właśnie italiano. Również w sondażu CNN na najbardziej seksowny język świata wygrywa włoski: „Insatiable, predatory and possessive, this is sex as a second language[2]. Czemu w takim razie zawdzięcza tę międzynarodową sławę?

Wyśpiewaj myśli po włosku

Często można usłyszeć, że włoski to una lingua cantatadosłownie „język śpiewany”, stworzony do tego, aby w nim śpiewać i brzmiący raczej jak melodia, aniżeli wypowiadana sekwencja słów. Chociaż może nam się to wydawać totalną abstrakcją, w Neapolu aż do dzisiaj przetrwał zwyczaj śpiewania serenad. Una serenata pod oknem narzeczonej oczywiście z biegiem czasu zmieniła nieco formę: obecnie wielbiciel zazwyczaj wynajmuje profesjonalny sprzęt i śpiewa z playbacku (sama nie tak dawno miałam przyjemność być świadkiem takiego widowiska). 

To, co w głównej mierze wpływa na postrzeganie włoskiego jako una lingua melodica  to la sua cadenzaczyli charakterystyczna intonacja, zwana też fachowo prozodią. Należy zwrócić uwagę, że intonacja to nie to samo co akcent wyrazowy. Nawet jeśli poprawnie wymawiamy i akcentujemy każdy wyraz, ale nie zachowujemy odpowiedniej intonacji zdaniowej, nie będziemy brzmieć jak rodowici Włosi. Przede wszystkim dlatego tak ważne jest „osłuchiwanie się” z językiem.

Język włoski – poezja przyjemna dla uszu i serca

Włoski to język poezji. W średniowiecznym gąszczu łacińskich dialektów to właśnie liryka Dante, Petrarchi i Bocaccio, znanych również jako „Le Tre Corone, posłużyła jako model dla ponadregionalnej odmiany włoskiego. To w tym języku Dante zwracał się do swojej Beatrice. Petrarca komponował i sonetti do ukochanej Laury w Il Canzoniere

XIII-wieczny romantyzm toskańskich poetów przetrwał we włoskim narodzie do dziś. Włosi uwielbiają prawić komplementy i otwarcie rozmawiają o emocjach. Popularny jest stereotyp Włochów jako podrywaczy i „rozkochiwaczy”. Dość kontrowersyjnym włoskim przepisem na sukces, jeśli chodzi o zdobycie kobiecego serca, stała się kultowa piosenka Marco Ferradini Teorema. Po polsku: „twierdzenie”, „teoria”. Instrukcje w utworze (druga zwrotka) brzmią następująco:

Prendi una donna trattala male                                   Weź kobietę, traktuj ją źle
Lascia che ti aspetti per ore                                        niech czeka na ciebie godzinami
Non farti vivo e quando la chiami                                nie dawaj znaku życia, a jak już do niej dzwonisz
Fallo come fosse un favore                                         to tak jabyś robił jej łaskę

E allora si vedrai che t’amerà                                      i zobaczysz, że cię pokocha
Chi è meno amato più amore ti dà                              więcej miłości daje ten, kto mniej jej dostaje

Pozostaje mieć nadzieję, że nie wszyscy Włosi stosują się do powyższych zaleceń i podrywają (rimorchiare) raczej tak, jak śpiewa Ferradini w pierwszej strofie. Czyli jak prawdziwi romantycy. Zapraszając na kolację czy aperitivo (invitare ad una cena o ad un aperitivo). Podarowując kwiaty (regalare fiori) czy też zabierając nad morze (portare al mare). A jeśli chodzi o dobór romantycznej muzyki do kolacji, niezastąpiony będzie Lucio Battistiautor najpiękniejszych włoskich piosenek o miłości. Warto posłuchać.

Toskania

Miłość krok po kroku

Na początku flirtu all’italiana mamy zazwyczaj nieśmiałe mi piaci („podobasz mi się”) lub ciut odważniejsze ti voglio bene („zależy mi na tobie”). Kolejnym krokiem może być powiedzenie ti amo („kocham cię”) i mi vuoi sposare?czyli „czy wyjdziesz za mnie?”.

Do bliskiej osoby Włosi zwracają się często używając spieszczeń (vezzeggiativi) takich jak na przykład tesoro („skarbie”) czy amore („kochanie”). Wyraz amore, jak pewnie zauważyliście, oznacza zarówno „miłość” jak i zwrot „kochanie” w odniesieniu do drugiej osoby. W mowie potocznej używa się często skrótowego amo’.

A teraz trochę mniej romantycznie. Ponieważ Włochom nie spieszno do ślubu (szczególnie na Północy), w języku włoskim nie funkcjonuje „narzeczony/a” w polskim znaczeniu tego wyrazu. Słowo fidanzato/a. Przez słowniki tłumaczone właśnie jako „narzeczony/a”. Jest używane po włosku również w sytuacji, kiedy oficjalnych zaręczyn ani pierścionka nie było. Jeśli dwoje ludzi są ze sobą już od dłuższego czasu i czują się „stabilną parą”, przestają mówić o sobie ragazzo, ragazza („chłopak, dziewczyna”). Zaczynają określać się jako fidanzati. Pytając sei fidanzato/a?Włosi chcą wiedzieć, czy dana osoba jest w związku, a nie czy jest zaręczona.

W przeszłości wyraz fidanzati funkcjonował tak jak obecnie „narzeczeni” w języku polskim. Rozszerzenie jego znaczenia świetnie odzwierciedla zmiany społeczne zachodzące we Włoszech, przede wszystkim ciągle malejącą liczbę zawieranych małżeństw (matrimonio).


[1] https://www.skyscanner.it/notizie/i-10-accenti-piu-sexy-del-mondo

[2] https://edition.cnn.com/travel/article/sexy-accents/index.html

Autor: Agnieszka Michałowska