Mimo to, że w ostatnich latach Włosi zaczęli urządzać mieszkania w stylu północnoeuropejskim (duża w tym zasługa sieci sklepów IKEA), to typowy wystrój włoskiego domu znacznie odbiega od  polskich standartów. Dziesiejszy wpis poświęcę najważniejszym kulturowo-mieszkaniowym różnicom, ażeby podczas pobytu we Włoszech nic was nie zaskoczyło. 

Numer domofonu?

Odnalezienie szukanego adresu nie należy we Włoszech do najłatwiejszych zadań. Nie na każdym budynku widnieje jego numer (numero civico), czasami numeracja „pomija” parę cyfr, a zasada „numery parzyste po jednej stronie ulicy, nieparzyste po drugiej” nie zawsze jest przestrzegana. Winy należy doszukiwać się nie tylko we włoskim braku organizacji, ale również w zjawisku nielegalnego budownictwa (edilizia abusiva). Domy, na które nie wydano pozwolenia, tak zwane case abusive, to ogromny problem, szczególnie na Południu kraju. Najbardziej dotknięte są miasta położone na wybrzeżu, gdzie każdy najchętniej miałby dom z widokiem na morze.

Dobrą stroną włoskiej dezorganizacji jest natomiast to, że zawsze znajdzie się pretekst do rozmowy i tym samym do poćwiczenia języka. W przypadku trudności ze znalezieniem adresu, najlepiej więc otworzyć buzię i zapytać o pomoc.

Po namierzeniu szukanego budynku (palazzo), nie zdziwmy się, jeśli zamiast domofonu z tarczą cyfrową znajdziemy taki z nazwiskami mieszkańców. Drzwi do klatki nie da się otworzyć na kod cyfrowy. Jeśli nie mamy klucza, dzwonimy bezpośrednio pod dane nazwisko. Na drzwiach do mieszkań wiszą metalowe tabliczki z wygrawerowanymi nazwiskami lokatorów. Z tego powodu, włoskie adresy składają się z nazwy ulicy i z numeru budynku, nie zawierają natomiast numeru mieszkania.

Winda może być płatna

Jest to oczywiście absolutną rzadkością, ale w starych kamienicach można się jeszcze natknąć na windy „na pieniążek’. Aby wjechać na piętro, należy wrzucić 5 lub 10 centów (najdroższa winda, jaką miałam przyjemność jechać w Neapolu kosztowała 20 centów!) do automatu umieszczonego wewnątrz windy. Inaczej, ani rusz.

Czajnika może nie być

Poszukiwania czajnika mogą spełznąć na niczym. Możliwe, że wodę na herbatę przyjdzie nam zagotować w garnuszku. „Na składzie” na pewno będzie natomiast kawiarka (moka albo caffetiera, w zależności od regionu) lub ewentualnie ekspres do kawy, zwykle na kapsułki (machinetta del caffé con le capsule). Wszystkie mieszkania są również wyposażone w naczynie zwane scolapasta, czyli durszlak do odcedzania makaronu (scolare la pasta).

Brak poszewki na kołdrę

Włosi operują swoim własnym systemem ścielenia łóżek. Jeśli nie możecie więc znaleźć poszewki na kołdrę, to niekoniecznie oznacza, że zestaw pościeli jest wybrakowany. Zamiast poszewki będzie za to zawierał drugie prześcieradło, większe od pierwszego. Allora, come si fa il letto? Bezpośrednio na prześcieradło (lenzuolo di sotto) kładzie się drugie prześcieradło (lenzuolo di sopra), które izoluje od kontaktu z kołdrą czy kocem (la coperta).  Przygotujcie się na to, że włoski system może z początku denerwować. 

Ciepło na dworze, ale nie w mieszkaniu

O tym fakcie boleśnie przekonali się moi znajomi podczas pobytu we Włoszech na Erasmusie. Ponieważ wyjechali na drugi semestr do tego południowego kraju, zapakowali głównie letnie kreacje. Jak się okazało po przyjeździe, w wynajętym mieszkaniu przez pierwsze trzy miesiące było bardzo zimno, a ogrzewanie zupełnie niewydajne. Faktycznie, włoskie budownictwo kładzie nacisk na komfortową temperaturę podczas upałów: mieszkania nie są mocno nasłonecznione; w oknach instaluje się okiennice, które zupełnie nie przepuszczają słońca, a na balkonach  markizy (tende da sole). Le case italiane są za to zupełnie nieprzystosowane do niskich temperatur. Brakuje termoizolazji budynków, a drewniane okna często są mało szczelne. Z tego powodu, ogrzewanie jest nieopłacalne: jak tylko wyłączymy kaloryfer, mieszkanie natychmiastowo się wychładza. Włosi wyposażają się w piecyki falerkowe (stufe) – u nas przeżytek, u nich norma. W zimę po domu chodzi się w grubych skarpetach, swetrach i …czeka na przyjście wiosny. Rzadko w którym mieszkaniu znajdziemy parkiet (il parquet, wymawiane [parchè]). Zwykle podłogi są wykładane ceramicznymi płytkami, po których nieprzyjemnie chodzi się boso. 

Accappatoio i bidet w łazienkach 

We włoskich łazienkach możemy natknąć się na dwa obce nam elementy. Pierwszy to accappatoio – szlafrok zrobiony z ręcznika, który Włosi zakładają po kąpieli. Tym sposobem nie muszą się wycierać i czakają jedynie, aż accappatoio zaabsorbuje wodę.

Drugi to bidet (wymowa: [bidè]): element wyposażenia łazienki stanowiący według Włochów świetny argument przemawiający za ich wyższością nad innymi narodowościami, w szczególności nad Francuzami. Brak bidetu w innych krajach to dla nich szok kulturowy  i powód do narzekań.

Niektóre rzeczy mogą nam się podobać, do innych nigdy nie przywykniemy. No cóż, a casa sua ognuno è re 🙂